czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział I

Stałam przed wielkim budynkiem, który miał być właściwie moim nowym życiem. Nie chętnie weszłam do środka, na korytarzu unosił się nie przyjemny zapach alkoholu i papierosów. Podążyłam w stronę jakiejś hali na której mieliśmy mieć spotkanie z dyrektorem. Byli już chyba wszyscy. Usiadłam obok jakiegoś chłopaka, skądś już go znałam.. tylko.. skąd. Inni zwrócili uwagę na moje czerwone włosy, hmm.. ale przecież jedna dziewczyna ma niebieskie, druga białe i można by było jeszcze wymieniać, ale dyrektor już zaczął.
- Witam wszystkich! Nazywam się Kichi Lambre. Może na sam początek przedstawicie się wszyscy, a potem omówimy co i jak.
Wszyscy mieli o sobie tyle do powiedzenia, a ja? Ja jedynie mogłam wymienić instrumenty na których gram, moje pasje, jak się nazywam iii.. przyszła kolej na mnie..
- Jestem Caty, Caty Ross. Moje przewodnie pasje to psy, fotografia i muzyka. Umiem grać na skrzypcach, gitarze i fortepianie. Nienawidzę słodyczy i horrorów, uwielbiam natomiast książki i muzykę.
Mogłam opowiedzieć więcej, ale cóż.. nie miałam już pomysłów, totalnie. Czy powiedzieć o tym, że jestem chora na serce i mam cukrzyce, czy powiedzieć o tym, że... a dobra nie ważne. Dyrektor zaczął omawiać podział grup i pokoi, ta szkoła jest dziwna, będziemy mieć pokoje chłopak i dziewczyna. Za jakie grzechy? Dostaliśmy klucze do pokoi, ja miałam numer 6 wraz z tym chłopakiem, którego skądś znam. Po chwili wzięliśmy swoje torby i poszliśmy do pokoi.
- Hej, jestem Justin. - uśmiechnął się chłopak.
- Caty. - odpowiedziałam wkładając ubrania do szafy.
- Czy my się przypadkiem skądś nie znamy?
- Też mnie to zastanawia, ale sama nie wiem skąd.
- Możliwe, że miałem spotkanie akurat z tobą w gimnazjum. - zastanawiał się.
- Możliwe, w każdym razie, ja biorę kanapę do spania.
- Ale..
- Nie ma żadnego, ale.. jestem kulturalnym człowiekiem, a po za tym łóżka są nie wygodne i.. dobra nie musisz o wszystkim wiedzieć. - wydukałam ze łzami w oczach.
Otarłam je jakąś bluzką, którą miałam w ręku. Od małego miałam problemy z sercem, zawsze denerwowało mnie to, że nie mogłam uprawiać żadnego sportu, bo groziło to szpitalem. Zawsze zadawałam sobie pytanie - dlaczego ja? Kiedy widzę teraz ludzi, którzy dobrze się bawią, grając w, np. piłkę nożną czy biegają jestem zazdrosna, bo czuję się wtedy taka zepsuta. To prawda, kiedy nie ma zdrowia, nie ma nic.
- Ej, co jest? - zapytał i usiadł obok mnie.
- Mówię, że nie musisz o wszystkim wiedzieć. - jeszcze więcej łez napłynęło mi do oczu.
Delikatnie wziął mnie za rękę, a ja oparłam się o ścianę. - Widzę, że cię to męczy. - wyszeptał.
- Mam cukrzyce i problemy z sercem, lepiej ci? - rzuciłam chłodno.
Widziałam, że on również się rozczulił, łzy momentalnie zeszły po policzkach strumykiem. Oparłam głowę o jego ramię, zrobiło mi się gorąco, a za razem byłam blada.
______________________________________________________________________________

Tak wiem, rozdział do najdłuższych nie należy, ale na tym momencie doskonale pasowało mi skończyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz